Expose mocne politycznie, słabsze merytorycznie

Ewa Kopacz wygłasza expose.
Ewa Kopacz wygłasza expose. KPRiM
Premier Ewa Kopacz w dzisiaj przedstawionym w Sejmie programie prac rządu nie powiedziała, że jest kobietą i matką :-) Trafnie przedstawiła wojnę PO-PiS jako obciążenie polskiej polityki. Bez strategicznej wizji ugrzęzła w szczegółach programowych.

Pani Premier skierowała wystąpienie do dość nieoczekiwanej grupy docelowej – milczącej większości. Milcząca większość to Polacy, którzy mają dość politycznego jazgotu, niewidzący żadnych zmian na lepsze i nieuczestniczący w wyborach. Ich absencja skutkuje, że każda większość parlamentarna w Polsce realnie reprezentuje zaledwie kilkunastoprocentową część uprawnionych do głosowania. Walka o milczącą większość to z punktu widzenia marketingu wyborczego szansa na sukces wyborczy.

Premier zaskoczyła zadziornością polityczną. Dostało się Donaldowi Tuskowi. W skierowanych wprost do niego słowach oświadczyła: "Donald, to ja stoję na czele rządu, nowego polskiego rządu i biorę za ten rząd pełną odpowiedzialność". To rewanż za protekcjonalne traktowanie (np. podkreślanie po prezentacji gabinetu „siedziała załamana”) i postawienie kropki nad „i” w sprawie nominacji Grzegorza Schetyny. Cios trafił również Jarosława Kaczyńskiego. Ewa Kopacz nieźle wyczuła opinię większości Polaków mających dość sporu Kaczyński-Tusk. Zaapelowała do lidera opozycji o zakończenie niszczącej życie publiczne w Polsce nienawiści, w sytuacji gdy Donald Tusk wyjeżdża do Brukseli.

Klamrą spinającą wystąpienie był apel o 100 dni współpracy, który trafnie zastąpił tradycyjne 100 dni spokoju dla nowego rządu.

Programowa część expose była słabsza. Przewodnie hasło to szeroko pojęte bezpieczeństwo Polaków. Odczuwalne było, że wystąpienie zostało skompilowane z resortowych (ministerialnych) wrzutek. Powstał kogiel-mogiel. Premier usiłowała podnieść rangę obietnic epatując miliardami. Dla większości Polaków, w tym tych których wiedza ogranicza się do świadomości, że miliard to dużo, te świecidełka mogą być nęcące. Jednak dla osób interesujących się polityka gospodarczą nie jest tajemnicą, że np. 400 mld z Unii Europejskiej to znikoma część naszej gospodarki i finansów publicznych. Nawet eksperci rządowi szacują, że środki z Unii wpływają na dynamikę gospodarczą na poziomie promili (tysięcznych części).

Kwota 400 mld była najwyższą wymienioną w expose. Mniejsze kwoty Ewa Kopacz sztucznie zwielokrotniała przez przemnażanie rocznych planów przez wiele lat, najczęściej z perspektywą do 2020 (koniec obecnej ramy budżetowej Unii). Tymczasem od takiego wymnażania roczne realne wydatki nie zmienią się.

Premier miała wyraźny problem z granicami czasowymi. Mówiła m.in. o planach, których realizacja nastąpi od 2016 r. Mówiła o efektach do 2020 r. Tymczasem jej rząd z przyczyn konstytucyjnych będzie istniał tylko rok. Ewa Kopacz wprost nie określiła, czy rząd ma charakter techniczny do wyborów, czy stanowi nowe otwarcie z lepszą strategią z chęcią walki o kolejne 4 lata. To najistotniejszy brak w expose. Drobne przesunięcia środków w budżecie (rzeczywiste znaczenie poszczególnych punktów programu rządu) gryzą się z hasłami bezpieczeństwa i zamożności w średnioterminowym horyzoncie nakreślonym w wystąpieniu.

Premier Ewa Kopacz na razie nie ma pomysłu na realną walkę o sukces wyborczy w 2015 r. Expose to bulgocąca masa, z której może wyłonić się tak wyborcza klęska PO, jak i koalicyjny rząd PO-PiS.
Trwa ładowanie komentarzy...